Są za to dziury, które na chybcika usiłujemy teraz łatać obcinając kwoty na tłumaczenia, przesuwając remonty, likwidując kawę na posiedzeniach... Kłócimy się w Prezydium PE o kilka milionów euro, a tu padają miliardowe obietnice. Bez dodatkowej zrzutki państw członkowskich na Ukrainę nie uda się ich spełnić.

W proponowanej i odrzuconej w listopadzie 2013 r. przez prezydenta Janukowycza umowie stowarzyszeniowej z Unią był jak oceniono jedynie "ochłap" pomocowy w postaci 13 miliardów euro. Mierzmy siły na zamiary, warto by przypomnieć sobie ile Polska otrzymała w pierwszych latach członkostwa w UE w latach 2004-2006 i było to niecałe 12 mld - dla kraju unijnego, w przypadku Ukrainy mówimy o kandydacie na kandydata.

Oczywistym jest, że dla pokoju w Europie - pomoc gospodarcza i polityczna jest Ukrainie konieczna. Ale, w ślad za obietnicami muszą iść konkretne działania - w tym finansowe, a tu jak na razie żadnych ruchów nie widzę.

W czwartek 13.marca br. Parlament będzie głosował nad rezolucją dotyczącą Ukrainy.

Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego
Lidia Geringer de Oedenberg