Najnowsze komentarze
 
2016-01-15 11:42
kronos do wpisu:
Zagrożenie praworządności na Węgrzech pod lupą PE
Zadziwiająca mentalność tej większości posłów unii, w świetle faktów exodusu sił islamu do[...]
 
2015-05-15 09:08
TomKs1 do wpisu:
eCall: ratownik czy szpieg?
Taa... Lem by się nie powstydził... A Orwell wpadłby w zachwyt....
 
2015-03-27 22:42
habij do wpisu:
Równi i równiejsi w UE
Czy Stany Zjednoczone upadną jak Cesarstwo Rzymskie?[...]
 


O mnie
 
Poseł do Parlamentu Europejskiego. Wiceprzewodnicząca Komisji Prawnej, ponadto pracuje w Komisji Budżetowej i Komisji Petycji.
 


 
Z Brukseli
 




 Oceń wpis
   

Po przerwie wakacyjnej praca w Parlamencie Europejskim ruszyła pełną parą. Wczoraj (3.9.14) w Komisji Prawnej rozdzieliliśmy najpilniejsze prace. Mnie przypadła opinia w sprawie budżetu UE na 2015 r. oraz ciąg dalszy raportu na temat przyspieszenia dochodzeń dotyczących transgranicznych tzw. drobnych roszczeń. Sprawa tyczy miliardów euro w skali Unii, na które składają się małe kwoty, których nie opłaca się dochodzić, gdyż koszty sądowe i obsługi prawnej je przewyższają. Skutek? Rozwój firm notorycznie i bezkarnie oszukujących klientów... Obecny próg drobnego roszczenia to 2 000 euro, który ze względu na wspomniane koszty skutecznie ogranicza zakres stosowania istniejącego już rozporządzenia.

 

Nowa zaproponowana przeze mnie procedura ma obejmować podniesienie progu finansowego dopuszczalnych dochodzeń przynajmniej do 10 000 euro wraz z uproszczeniem procedur prawnych i zapewnieniem limitu opłat sądowych (od kilkudziesięciu do 200 euro) pobieranych z tytułu postępowania tak, by wstąpienie na drogę sądową było w końcu opłacalne.

 

Czas uprościć procedury i ukrócić powszechny szczególnie w Internecie złodziejski proceder nabierania indywidualnych klientów i małych firm bez konsekwencji karnych.

 

Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego

Lidia Geringer de Oedenberg

 

Link do dokumentu roboczego

 

Od lewej: Mady Delvaux Stehres (S&D, LU) - Czwarta wiceprzewodnicząca Komisji Prawnej, Jean-Marie Cavada (EPP, FR) - Drugi wiceprzewodniczący Komisji Prawnej, Pavel Svoboda (EPP, CZ) - Przewodniczący Komisji Prawnej, Lidia Geringer de Oedenberg (S&D, PL) - Pierwsza wiceprzewodnicząca Komisji Prawnej, Axel Voss (EPP, DE) - Trzeci wiceprzewodniczący Komisji Prawnej.

 

 

 

2014-09-04 14:37
Z Brukseli unia europejska, Kimisja Prawna Komentarze (0)
 Oceń wpis
   

W 2010 r. ówczesny, prawicowy Prezydent Francji Nicolas Sarkozy ustanawiając "nową świecką tradycję" powierzył szefostwo Trybunału Obrachunkowego – reprezentantowi opozycji, komuniście Didier Migaud. Miał być to dowód na to, że władza nie powinna mieć nic do ukrycia. Faktem jest, iż raporty "obrachunkowe" stały się wnikliwsze i ciekawsze, gdyż mogły stanowić narzędzie do celnego uderzania w rząd.

 

Mimo że w międzyczasie stery we Francji objął socjalista François Holland, mianowany przez poprzednika Migaud pozostał na swoim stanowisku.

 

Francuskojęzyczne media w sezonie ogórkowym szczegółowo przeanalizowały opublikowany ostatnio (15 lipca br.) przez Francuski Trybunał Obrachunkowy raport zawierający środki udostępnione byłej Pierwszej Prezydenckiej Partnerce - Valérie Trierweiler między majem 2012 r. a styczniem 2014 r., czyli do momentu, kiedy w furii trzasnęła elizejskimi drzwiami.

 

Ile kosztowały podatnika pierwsze Damy Pałacu Elizejskiego – było mniej więcej wiadomo, ale Pierwszej Partnerki nigdy wcześniej nie było. Ten finansowy (bynajmniej nie obyczajowy) precedens wzbudził wśród Francuzów wiele emocji.

 

Valérie Trierweiler w 2013 r. miała do dyspozycji pięciu bezpośrednich pracowników, których wynagrodzenia kosztowały podatników 396.900 euro. Dodatkowo 85000 euro wydano na jej podróże w ramach "działalności reprezentacyjnej i wsparcia akcji humanitarnych."

 

Trzeba zaznaczyć, że Trybunał nie analizował tak szczegółowo wydatków poprzedniej lokatorki pałacu prezydenckiego - Carli Bruni, ale przymuszony opinią publiczną porównał budżety obu pań i okazało się, że żona Nicolasa Sarkozy'ego miała o trzech pracowników więcej, a łączny budżet na nich - niemal dwukrotnie wyższy. Ciekawe, że nikt się tymi wydatkami specjalnie nie interesował - do momentu, gdy zamiast Pierwszej Damy pojawiła się (i zniknęła) Pierwsza Partnerka.

 

Burzliwe odejście Valerie z Pałacu Elizejskiego (po tabloidowych publikacjach dokumentujących randki jego głównego lokatora) - media wyceniły dodatkowo na kilkanaście tysięcy euro straconego “dziedzictwa narodowego”. Kto pokrył te koszty dokładnie nie wiadomo.

 

A ile nas kosztują Pierwsze Damy? Może to dobry temat i na polski sezon ogórkowy...

 

Z pozdrowieniami z Brukseli

Lidia Geringer de Oedenberg

 

http://www.francetvinfo.fr/politique/valerie-trierweiler/la-cour-des-comptes-se-penche-sur-le-cout-de-valerie-trierweiler-a-l-elysee_648157.html

2014-07-24 22:12
Z Brukseli francja, wydatki, pierwsza dama Komentarze (1)
 Oceń wpis
   

W 2010 r. ówczesny, prawicowy Prezydent Francji Nicolas Sarkozy ustanawiając "nową świecką tradycję" powierzył szefostwo Trybunału Obrachunkowego – reprezentantowi opozycji, komuniście Didier Migaud. Miał być to dowód na to, że władza nie powinna mieć nic do ukrycia. Faktem jest, iż raporty "obrachunkowe" stały się wnikliwsze i ciekawsze, gdyż mogły stanowić narzędzie do celnego uderzania w rząd.

Mimo że w międzyczasie stery we Francji objął socjalista François Holland, mianowany przez poprzednika Migaud pozostał na swoim stanowisku.

Francuskojęzyczne media w sezonie ogórkowym szczegółowo przeanalizowały opublikowany ostatnio (15 lipca br.) przez Francuski Trybunał Obrachunkowy raport zawierający środki udostępnione byłej Pierwszej Prezydenckiej Partnerce - Valérie Trierweiler między majem 2012 r. a styczniem 2014 r., czyli do momentu, kiedy w furii trzasnęła elizejskimi drzwiami.

Ile kosztowały podatnika pierwsze Damy Pałacu Elizejskiego – było mniej więcej wiadomo, ale Pierwszej Partnerki nigdy wcześniej nie było. Ten finansowy (bynajmniej nie obyczajowy) precedens wzbudził wśród Francuzów wiele emocji.

Valérie Trierweiler w 2013 r. miała do dyspozycji pięciu bezpośrednich pracowników, których wynagrodzenia kosztowały podatników 396.900 euro. Dodatkowo 85000 euro wydano na jej podróże w ramach "działalności reprezentacyjnej i wsparcia akcji humanitarnych."

Trzeba zaznaczyć, że Trybunał nie analizował tak szczegółowo wydatków poprzedniej lokatorki pałacu prezydenckiego - Carli Bruni, ale przymuszony opinią publiczną porównał budżety obu pań i okazało się, że żona Nicolasa Sarkozy'ego miała o trzech pracowników więcej, a łączny budżet na nich - niemal dwukrotnie wyższy. Ciekawe, że nikt się tymi wydatkami specjalnie nie interesował - do momentu, gdy zamiast Pierwszej Damy pojawiła się (i zniknęła) Pierwsza Partnerka.

Burzliwe odejście Valerie z Pałacu Elizejskiego (po tabloidowych publikacjach dokumentujących randki jego głównego lokatora) - media wyceniły dodatkowo na kilkanaście tysięcy euro straconego “dziedzictwa narodowego”. Kto pokrył te koszty dokładnie nie wiadomo.

A ile nas kosztują Pierwsze Damy? Może to dobry temat i na polski sezon ogórkowy...

Z pozdrowieniami z Brukseli

Lidia Geringer de Oedenberg

 

http://www.francetvinfo.fr/politique/valerie-trierweiler/la-cour-des-comptes-se-penche-sur-le-cout-de-valerie-trierweiler-a-l-elysee_648157.html

2014-07-24 22:11
Z Brukseli francja, wydatki, pierwsza dama Komentarze (0)
 Oceń wpis
   

W 2010 r. ówczesny, prawicowy Prezydent Francji Nicolas Sarkozy ustanawiając "nową świecką tradycję" powierzył szefostwo Trybunału Obrachunkowego – reprezentantowi opozycji, komuniście Didier Migaud. Miał być to dowód na to, że władza nie powinna mieć nic do ukrycia. Faktem jest, iż raporty "obrachunkowe" stały się wnikliwsze i ciekawsze, gdyż mogły stanowić narzędzie do celnego uderzania w rząd.

 

Mimo że w międzyczasie stery we Francji objął socjalista François Holland, mianowany przez poprzednika Migaud pozostał na swoim stanowisku.

 

Francuskojęzyczne media w sezonie ogórkowym szczegółowo przeanalizowały opublikowany ostatnio (15 lipca br.) przez Francuski Trybunał Obrachunkowy raport zawierający środki udostępnione byłej Pierwszej Prezydenckiej Partnerce - Valérie Trierweiler między majem 2012 r. a styczniem 2014 r., czyli do momentu, kiedy w furii trzasnęła elizejskimi drzwiami.

 

Ile kosztowały podatnika pierwsze Damy Pałacu Elizejskiego – było mniej więcej wiadomo, ale Pierwszej Partnerki nigdy wcześniej nie było. Ten finansowy (bynajmniej nie obyczajowy) precedens wzbudził wśród Francuzów wiele emocji.

 

Valérie Trierweiler w 2013 r. miała do dyspozycji pięciu bezpośrednich pracowników, których wynagrodzenia kosztowały podatników 396.900 euro. Dodatkowo 85000 euro wydano na jej podróże w ramach "działalności reprezentacyjnej i wsparcia akcji humanitarnych."

 

Trzeba zaznaczyć, że Trybunał nie analizował tak szczegółowo wydatków poprzedniej lokatorki pałacu prezydenckiego - Carli Bruni, ale przymuszony opinią publiczną porównał budżety obu pań i okazało się, że żona Nicolasa Sarkozy'ego miała o trzech pracowników więcej, a łączny budżet na nich - niemal dwukrotnie wyższy. Ciekawe, że nikt się tymi wydatkami specjalnie nie interesował - do momentu, gdy zamiast Pierwszej Damy pojawiła się (i zniknęła) Pierwsza Partnerka.

 

Burzliwe odejście Valerie z Pałacu Elizejskiego (po tabloidowych publikacjach dokumentujących randki jego głównego lokatora) - media wyceniły dodatkowo na kilkanaście tysięcy euro straconego “dziedzictwa narodowego”. Kto pokrył te koszty dokładnie nie wiadomo.

 

A ile nas kosztują Pierwsze Damy? Może to dobry temat i na polski sezon ogórkowy...

 

Z pozdrowieniami z Brukseli

Lidia Geringer de Oedenberg

 

http://www.francetvinfo.fr/politique/valerie-trierweiler/la-cour-des-comptes-se-penche-sur-le-cout-de-valerie-trierweiler-a-l-elysee_648157.html

2014-07-24 22:11
Z Brukseli francja, wydatki, pierwsza dama Komentarze (0)
 Oceń wpis
   

Pod koniec 2013 r. Anne-Sophie Leclere, 33-letnia liderka listy francuskiego Frontu Narodowego w wyborach samorządowych w Rethel (region Arden), zamieściła na swym profilu na Facebooku zdjęcie małpy obok zdjęcia Christiane Taubira ciemnoskórej Minister Sprawiedliwości z komentarzem, że pierwsza fotka pochodzi z okresu, gdy p. Minister miała 18 miesięcy.

 

15 lipca br. Anne-Sophie Leclere usłyszała wyrok: 9 miesięcy więzienia i 5 lat zakazu startu w wyborach za publiczne znieważenie francuskiej Minister Sprawiedliwości. Wyrok zapadł w Sądzie Wyższej Instancji w Kajennie, stolicy Gujany Francuskiej.

Front Narodowy ma zapłacić karę w wysokości 30 tys. euro. Dodatkowo zarówno uznana za winną, jaki i jej partia muszą zapłacić po 50 tys. euro zadośćuczynienia na rzecz Walwari - partii założonej w 1993 r. przez Christiane Taubira, która skierowała sprawę do sądu.

 

Francuski wymiar sprawiedliwości nie bagatelizuje przestępstw na tle rasowym.

 

Skazana zamierza odwołać się od wyroku, twierdząc, że był to zwykły żart, niemający nic wspólnego z rasizmem. Innego zdania jest nawet jej własna partia, która usunęła Leclere dyscyplinarnie ze swych szeregów, choć teraz - mając zapłacić 80 tys. euro kary - uznała wyrok za groteskowy i nieproporcjonalny do wyrządzonej szkody.

 

W powszechnej opinii prawników istniała podstawa do skazania, lecz wyrok wydaje się dość surowy... Zwykle kara stosowana w tego rodzaju wykroczeniach to 4 miesiące pozbawienia wolności i 5 tys. euro kary.

 

Leclere, podobnie jak i jej adwokat nie pojawili się na rozprawie i nie powiadomili uprzednio o tym sądu, co ten uznał zapewne za brak szacunku i zasądził prawie dwukrotnie wyższy wymiar kary, niż ma to normalnie miejsce. Miał do tego prawo.

Skazana zapowiedziała już apelację.

 

Ciekawe jak w Polsce potraktowano by taki "żart"?

Publiczne znieważenie? Po ostatnim incydencie w MSZ - jak obserwuję "brak szacunku" staje się trendy, pompując słupki polskim odpowiednikom p. Leclere.

 

Z pozdrowieniami ze Strasbourga

Lidia Geringer de Oedenberg

 

 

Polecam:

http://www.francetvinfo.fr/politique/christiane-taubira/taubira-comparee-a-un-singe-la-condamnation-de-l-ex-candidate-fn-est-elle-trop-lourde_648441.html

 

http://www.lefigaro.fr/politique/2014/07/15/01002-20140715ARTFIG00407-taubira-comparee-a-un-singe-prison-ferme-pour-une-ex-candidate-fn.php

 

2014-07-17 19:24
Z Brukseli Komentarze (2)
 Oceń wpis
   

Właśnie odeszło od nas dwóch posłów. Hiszpański komunista zrezygnował z mandatu, a włoski nacjonalista nie chciał zrzec się dotychczasowego burmistrzowania i mandat mu przepadł. W obu przypadkach zastąpi ich kolejna osoba z list, z których startowali.

 

Ponadto jedna z posłanek rumuńskich opuściła Chadeków i przeszła do Liberałów.

 

15 posłów zmieniło przynależność w Komisjach.

 

Jak na dwa tygodnie VIII kadencji to całkiem sporo.

 

Wspomnijmy jak to wcześniej bywało...

 

W VI kadencji (2004-2009) roszadzie uległo 81 posłów i wtedy my Polacy byliśmy w czołówce „mieszającej” fotelami. Na 54 wybranych w czerwcu 2004 r. polskich europosłów 20 zmieniło grupę polityczną, niektórzy kilkakrotnie. Najaktywniejsi w tym względzie byli posłowie z list LPR, Samoobrony i PSL. Pięciu deputowanych wybrało karierę w kraju, dwóch odeszło tragicznie.

 

W VII kadencji (2009-2014) w Parlamencie „wymieniono” ogółem 84 posłów.

Wśród Polaków było stosunkowo mało przeszeregowań. Parę miesięcy po eurowyborach w 2009 r. poseł Janusz Lewandowski został Komisarzem, jego miejsce zajął następny na tej samej liście Jan Kozłowski. Posłowie Lena Kolarska-Bobińska i Rafał Trzaskowski otrzymawszy ministerialne teki w 2013 r. opuścili Parlament, na ich miejsce weszli Tadeusz Ross i Zbigniew Zaleski.

 

Kilku deputowanych wybranych z list PiS i PO opuściło pierwotne grupy polityczne i rodzime partie, zasilając inne frakcje. Poseł Marek Siwiec kilka miesięcy przed końcem kadencji zmienił partię, ale pozostał w grupie S&D.

 

Sądząc po statystykach polityczne roszady to raczej norma, a nie wyjątek - także na poziomie europejskim. Ja sama również rozwiodłam się z partią w samej końcówce VII kadencji, nie zmieniając poglądów ani grupy politycznej. Obecnie będąc zaprzysiężoną jako deputowana po raz trzeci, wróciłam do stanu bezpartyjnego, w jakim to po raz pierwszy do Parlamentu wstępowałam.

 

Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego

Lidia Geringer de Oedenberg

 

2014-07-17 11:26
Z Brukseli parlament europejski Komentarze (0)
 Oceń wpis
   

Na pierwszych obradach Komisji Prawnej pojawił się dość zaskakujący konstytucyjny "czeski przypadek".

 

Otóż czeski Trybunał Konstytucyjny rozważa obecnie uchylenie progu wyborczego w odniesieniu do... ostatnich wyborów europejskich. Pozytywna decyzja Trybunału skutkowałaby wstecznym podziałem mandatów także pomiędzy "pozaprogowe" listy i w rezultacie miałaby wpływ na kształt grup politycznych w Parlamencie Europejskim.

 

Nowy przewodniczący parlamentarnej Komisji Prawnej, Czech - Pavel Svoboda, zwrócił się oficjalnie do naszego działu prawnego o opinię w tej w sprawie.

 

Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się być oczywista - "prawo nie działa wstecz", ale przewodniczący Svoboda zna swój kraj i na serio martwi się, czy ewentualna czeska retroaktywność nie naruszy demokratycznych zasad UE.

 

Czekamy na decyzję czeskiego Trybunału Konstytucyjnego.

 

Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego

Lidia Geringer de Oedenberg

 

 

2014-07-16 19:33
Z Brukseli unia europejska, czechy Komentarze (0)
 Oceń wpis
   

Oficjalny kandydat na przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker odwiedza teraz wszystkie parlamentarne frakcje przekonując, że warto na niego zagłosować.

 

Wczoraj (8 lipca), podczas dwugodzinnego spotkania Juncker przedstawiał nam, posłom z grupy S&D, dość szczegółowy plan działania, jaki chciałby realizować, gdy zostanie szefem KE.

 

Podkreślając konieczność ścisłej współpracy miedzy PE a KE, wyraźnie zaznaczył, że nie chciałby być "adwokatem" Rady EU, czyli szefów rządów państw członkowskich, tylko realizować politykę ponadnarodową.

 

Wspomniany plan ma opierać się głównie na pięciu priorytetach:

 

- wzroście gospodarczym oraz tworzeniu nowych miejsc pracy,

 

- reorganizacji unijnej polityki energetycznej, tak by zapewnić państwom członkowskim większą niezależność energetyczną,

 

- renegocjacji umowy o wolnym handlu między EU a USA z uwzględnieniem standardów unijnych w zakresie zdrowia publicznego, ochrony danych osobowych, etc.

 

- reformie unii monetarnej uwzględniającej także tzw. aspekt społeczny, z mechanizmami wsparcia dla krajów znajdujących się trudnej sytuacji gospodarczej,

 

- rozwiązaniu tzw. kwestii brytyjskiej, by zapewnić dalszą możliwość współpracy pomiędzy sceptycznym Londynem a pogłębiającą się integracją między pozostałymi członkami UE, szczególnie w zakresie rozszerzenia strefy euro.

 

Juncker po raz kolejny, pokazał się jako gorący orędownik integracji, tworzenia zasobów własnych UE, umacniania wspólnej waluty euro.

 

Co ważne dla mojej grupy politycznej - kandydat Juncker zdecydowanie opowiada się za walką z dumpingiem społecznym, wprowadzeniem płacy minimalnej we wszystkich krajach członkowskich UE oraz żądaniem równej płacy za równą pracę..., a to już prawdziwa rewolucja.

 

Generalnie moja grupa pozytywnie oceniła wystąpienie Junckera, zwłaszcza wypowiedzi dotyczące społecznego wymiaru wyjścia z kryzysu. Luksemburska posłanka Mady Delvaux zarekomendowała nawet swojego rodaka, jako najbardziej "socjalnego" premiera Luksemburga z czasów, gdy byli razem w koalicyjnym rządzie. Chadecki polityk ponoć zawsze występował w obronie praw pracowników oraz walczył o parytet płci...

 

Największa krytyka spotkała Junckera ze strony francuskich socjalistów, którzy nie darzą go zaufaniem, obawiając się kontynuacji polityki zbytniego zaciskania pasa. Optymizmu nie przejawiali także nasi członkowie Komisji Środowiska, którzy twierdzą, że Juncker jest zbyt mało ambitny w zakresie walki z emisjami CO2.

 

Moim zdaniem Jean-Claude Juncker jak mało kto nadaje się na stanowisko szefa Komisji Europejskiej. Ma ogromne (19-letnie) doświadczenie, jako premier, czyli również członek Rady, który poprowadził w tym czasie także parę prezydencji Luksemburga. Reprezentując mały kraj - nie ma kompleksów względem Niemiec czy Francji. "Zjadł zęby" negocjując kolejne traktaty, współtworząc strefę euro i szefując zarządzającej unią monetarną eurogrupie.

 

Nie mam zbytnich obaw, co do uzyskania przez Junckera wymaganej większości w PE. Tym niemniej im większe poparcie, tym silniejszy będzie jego mandat. Ostateczny wynik głosowania będzie zależał od ostatecznego wystąpienia kandydata Junckera na najbliższej sesji plenarnej 15 lipca.

 

Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego

Lidia Geringer de Oedenberg

2014-07-09 21:39
Z Brukseli unia europejska, komisja europejska, Jean-Claude Juncker Komentarze (0)
 Oceń wpis
   

Jean-Claude Juncker kandydat na Przewodniczącego Komisji Europejskiej spotyka się dzisiaj (8 lipca) z moją grupą polityczną S&D. Wykorzystuje czas na wypracowanie poparcia wśród posłów różnych frakcji. 15 lipca br. podczas drugiej sesji plenarnej nowego Parlamentu Europejskiego będziemy głosować nad jego kandydaturą.

 

Junker potrzebuje minimum 376 głosów „za”, by zostać wybranym.

 

To doświadczony polityk. Był premierem Luksemburga przez 19 lat. Przez osiem lat był szefem tzw. eurogrupy, zawiadującej strefą euro. Zna Unię na wylot.

 

Jean-Claude Juncker – jest kandydatem paneuropejskiej partii Chadeków, która podczas niedawnych eurowyborów uzyskała najwięcej miejsc w Parlamencie Europejskim. Podczas szczytu europejskiego 26-27 czerwca, 26 spośród 28 państw członkowskich poparło jego kandydaturę.

 

W przypadku pozytywnego dla Junkera głosowania, nowy przewodniczący Komisji Europejskiej, wraz z państwami członkowskimi zaprezentuje po wakacjach listę kandydatów na pozostałych komisarzy.

 

Najprawdopodobniej w październiku, 27 kandydatów na komisarzy zostanie przesłuchanych przez parlamentarne komisje (merytorycznie odpowiadające tekom komisarzy), po czym najpóźniej w grudniu Parlament w głosowaniu będzie musiał zatwierdzić powołanie całego kolegium komisarzy.

 

Z pozdrowieniami

Lidia Geringer de Oedenberg

 

 

2014-07-08 12:28
Z Brukseli komisja europejska Komentarze (0)
 Oceń wpis
   

Badania zaprezentowane dzisiaj (2.07.14) przez popularny kanał telewizyjny FRANCE 2 - przeprowadzone wśród Francuzów i Niemców pokazują, że ani jedni ani drudzy w zdecydowanej większości nie zmartwiliby się wyjściem Brytyjczyków z Unii.

 

Co prawda referendum na temat pozostania w UE jest przez Davida Camerona planowane dopiero za trzy lata, ale media europejskie np. belgijski Le Soir (30.06.14) prognozują, że BREXIT może nastąpić wcześniej niż się spodziewamy.

 

Powodem może być ubiegłotygodniowa decyzja Rady odnośnie kandydata na szefa Komisji. Do tej pory zawsze udawało się osiągnąć pełne porozumienie, co do różnych decyzji personalnych na najwyższym unijnym szczeblu. Jednak tym razem brytyjski premier wspierany jedynie przez węgierskiego szefa rządu Victora Orbana w blokowaniu kandydatury Jean-Claude Junckera - zostali przegłosowani. Ponieśli wizerunkową klęskę, a ich pozycja w Radzie znacznie osłabła.

 

Cameron był ponadto mocno krytykowany przez Angelę Merkel za mariaż z niemieckimi eurofobami z AFD, do którego dopuścili jego partyjni koledzy w Parlamencie Europejskim zapraszając ich do frakcji ECR (w tej samej grupie zasiadają także polscy posłowie z PiSu).

 

To ciekawa grupa posłów, różniących się w poglądach praktycznie na każdy temat światopoglądowy (małżeństw homoseksualnych, aborcji, eutanazji ), spojonych niechęcią do europejskiej integracji.

 

FOT: Rozpoczęła się VIII kadencja PE...

Rozpoczęła się VIII kadencja PE...

... Oda do radości nie podniosła z miejsc wszystkich posłów, część pozostała w swoich fotelach, a posłowie eurosceptyczni pozostali odwróceni plecami do Prezydium.

FOT: ...Oda do radości nie podniosła z miejsc wszystkich posłów, część pozostawała w swoich fotelach, a posłowie eurosceptyczni pozostali odwróceni plecami do Prezydium. 

 

Wczoraj (1.07.14) podczas pierwszej sesji plenarnej VIII kadencji PE - widać było, że jednak i to spoiwo rozumieją inaczej. W czasie odgrywania hymnu UE - np. będący w pierwszy rzędzie brytyjski poseł, kandydat na szefa PE Saijad Karim wstał, a jego grupowy sąsiad poseł z PiSu Ryszard Legutko - siedział.

 

Wracając do ewentualnego Brexitu, w przyszłym roku są na wyspach wybory, jeśli wygra je podobnie jak wybory do Europarlamentu - eurofobiczny UKIP, referendum "wyjściowe" Brytyjczycy mogą mieć już w przyszłym roku.

Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego

 

Lidia Geringer de Oedenberg

 

2014-07-02 13:31
Z Brukseli unia europejska, eurosceptycy Komentarze (1)
2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 |