Najnowsze komentarze
 
2016-01-15 11:42
kronos do wpisu:
Zagrożenie praworządności na Węgrzech pod lupą PE
Zadziwiająca mentalność tej większości posłów unii, w świetle faktów exodusu sił islamu do[...]
 
2015-05-15 09:08
TomKs1 do wpisu:
eCall: ratownik czy szpieg?
Taa... Lem by się nie powstydził... A Orwell wpadłby w zachwyt....
 
2015-03-27 22:42
habij do wpisu:
Równi i równiejsi w UE
Czy Stany Zjednoczone upadną jak Cesarstwo Rzymskie?[...]
 


O mnie
 
Poseł do Parlamentu Europejskiego. Wiceprzewodnicząca Komisji Prawnej, ponadto pracuje w Komisji Budżetowej i Komisji Petycji.
 


 
Z Brukseli
 




 Oceń wpis
   

Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że kultura jest ważna dla naszej tożsamości, ale mało kto wie, że jest niezmiernie istotna dla naszej gospodarki! Kultura jest ogromnym kapitałem.

W całej Unii wytwarza 4.2% PKB (535,9 miliarda euro). Jest trzecim największym pracodawcą (po budownictwie i usługach związanych z wyżywieniem). Daje pracę 7 milionom ludzi. Jest też wielką nadzieją dla naszych gospodarek, gdyż miejsca pracy, jakie tworzy nie zostaną "zdelokalizowane", jak te związane z przemysłem odzieżowym, czy metalurgicznym i nie zawędrują do Chin czy Indii...

 

Polecam bardzo ciekawy, właśnie opublikowany raport "Creating growth. Measuring cultural and creative markets in the UE".

 

Dostęp do kultury nigdy nie był tak łatwy i szeroki jak dzisiaj, w dobie Internetu. Uważam, że prawo do kultury, podobnie jak np. do edukacji - powinno być prawem podstawowym obywateli Wspólnoty, zagwarantowanym odpowiednim dokumentem. Wraz z grupą europosłów na początku roku postawiliśmy pierwsze kroki w tym kierunku. Teraz z przyjemnością obserwuję, że nasza idea ma coraz silniejsze "gospodarcze zaplecze".

 

Na listopadowej konferencji przedstawicieli ministerstw edukacji, sportu, mediów i komunikacji w Brukseli, nikt nie miał wątpliwości, że warto inwestować w kulturę, także tę fizyczną. Szukano najlepszych przykładów i metod wykorzystania kultury i sportu, jako czynników wzrostu gospodarczego.

 

Nadrzędnym celem spotkania było ustalenie planu promocji kultury i sportu na lata 2015-18 i ustalenie wspólnej europejskiej polityki w tych dziedzinach.

 

Odnośnie sektora kultury plan składa się z czterech głównych założeń:

1. dostęp do kultury

2. dziedzictwo kulturowe

3. innowacje w sektorze kreatywnym i ich finansowanie

4. kultura UE poza granicami Europy

 

Wszystko razem ma współtworzyć trzon strategii Europa 2020, będący bodźcem do wygenerowania wzrostu gospodarczego i zmniejszenia bezrobocia na rynkach europejskich.

 

Przyjemne z pożytecznym!

 

Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego

Lidia Geringer de Oedenberg

 

Więcej:

http://www.consilium.europa.eu/uedocs/cms_data/docs/pressdata/en/educ/145953.pdf

http://ec.europa.eu/education/news/2014/2511-council_en.htm

2014-12-18 21:59
Z Brukseli gospodarka, unia europejska, kultura Komentarze (0)
 Oceń wpis
   

Naukowiec pracujący w Belgii, dowiaduje się, że „jego” biblioteka uniwersytecka nie posiada w swoich zbiorach artykułu, który chce przeczytać. Mają go uniwersytety w Holandii i Francji, ale zgodnie z prawem autorskim nie może zgłosić się do nich o udostępnienie artykułu dla swoich badań, gdyż prawo autorskie działa terytorialnie, musi mu wystarczyć to, co w Belgii...

 

Cyfrowe dane dotyczące historii naszego kontynentu, zgodnie z prawem autorskim, muszą być przechowywane w narodowych "magazynach", wspólne przechowywanie informacji np. pomiędzy Estonią, Łotwą i Litwą (prawdziwy przykład) nie jest zgodne z prawem bez zgody... milionów indywidualnych posiadaczy praw autorskich.

Analizy danych "międzynarodowych" udostępniane w Internecie np. za pośrednictwem płatnych periodyków są niezgodne z prawem, powinniśmy je czytać tylko na terytorium, na którym są chronione.

To przykłady z listu, jaki skierowało do mnie Stowarzyszenie Naukowych Bibliotek Europejskich LIBER, zrzeszające biblioteki uniwersyteckie oraz narodowe z ponad 40 krajów Europy, łącznie 400 instytucji edukacyjnych i naukowych.

 

Zdobywanie i rozpowszechnianie wiedzy w społeczeństwie informacyjnym jest podstawą sukcesu gospodarczego naszego kontynentu. Korzyści ekonomiczne z dobrze wyedukowanych pracowników, nowatorskich badań naukowych oraz wymiany wiedzy pomiędzy uniwersytetami i przedsiębiorstwami są ewidentne. Fundamentalne znaczenie dla tych działań ma dostęp naukowców do informacji, od niego zależy innowacyjność i kreatywność naszego społeczeństwa.

 

Sęk w tym, że obecne procedury związane z prawem autorskim, nie są dostosowane lub działają słabo, jeśli w ogóle, w środowisku cyfrowym, co zdaniem LIBER utrudnia wzrost innowacyjności...

 

Ponadto Europejska Dyrektywa o Prawie Autorskim regulująca tylko niekomercyjne cele badawcze, wyklucza praktycznie transfer wiedzy z uniwersytetów do sektora przemysłu prywatnego. Europejskie firmy nie mogą w tym względzie mierzyć się ze swoimi amerykańskimi konkurentami, którzy korzystają z bardziej elastycznych regulacji istniejących za oceanem.

 

W Parlamencie Europejskim rozpoczęły się prace nad harmonizacją prawa własności intelektualnej, szczególnie związanego z tzw. jednolitym rynkiem cyfrowym, który w UE nie istnieje... Pojawia się wiele ciekawych przykładów i propozycji, które być może rozwiążą ten blokujący nasze gospodarki „autorski” problem.

 

 

Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego

 

Lidia Geringer de Oedenberg

 

Więcej:

www.libereurope.eu

2014-12-16 23:40
Z Brukseli unia europejska, prawa autorskie Komentarze (0)
 Oceń wpis
   

Jeszcze nie jest zatwierdzony przez Europarlament, ani Radę - ale już dogadany. Jak zawsze negocjowany w emocjach do ostatniej chwili przed grudniową sesją plenarną...

 

O trudnościach w zbliżeniu stanowisk Parlamentu i Rady pisałam wcześniej, teraz dobre wiadomości:

 

- znalazły się środki na zapłacenie najpilniejszych "starych" faktur - 4,8 mld euro,

 

- na nowe w 2015 r. ma starczyć 145,3 mld euro w zobowiązaniach i 141,2 mld euro w płatnościach.

 

Stos niezapłaconych rachunków znacznie zmaleje. Uważamy, że nie można stale odkładać ich zapłaty i drążyć dziury w następnych rocznych budżetach, jak tego chciała Rada. Chodzi o zatwierdzone projekty, na które zabrakło gotówki.

 

Kumulowany deficyt urósł z 5 mld euro w 2010 r. do 23,4 mld euro na początku tego roku!

 

Cieszymy się, że przynajmniej trochę udało nam się go odchudzić. Oczywiście trzeba poradzić sobie z resztą długu, która zdaniem państw członkowskich jeszcze może sobie poczekać...

 

Częścią osiągniętego kompromisu jest także plan sukcesywnego zmniejszania kwoty niezapłaconych rachunków, tak by do 2016 r. osiągnąć całkowitą równowagę budżetową.

 

Co udało się ponadto osiągnąć?

 

Mamy wynegocjowane m.in 45 mln euro więcej na programy badawczo-rozwojowe w ramach Horyzont 2020, 16 mln euro więcej na program wymiany studenckiej Erasmus + , na politykę zagraniczną 32 mln euro na plus - wszystko w stosunku do drastycznych cięć zaproponowanych wcześniej przez Radę.

 

Ostateczne głosowanie nad Budżetem 2015 i pakietem kompromisowym odbędzie się na sesji plenarnej w Strasburgu 15-18 grudnia br.

 

 

Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego

Lidia Geringer de Oedenberg

 

Więcej:

http://www.europarl.europa.eu/news/pl/news-room/content/20141208IPR83032/html/Parliament-and-Council-negotiators-agree-to-EU-budget-deal

 

2014-12-10 15:30
Z Brukseli deficyt, unia europejska, budżet Komentarze (0)
 Oceń wpis
   

Naszą innowacyjność dostrzegł niedawno tygodnik NewEurope*. Od stycznia przyszłego roku rusza w Polsce nowy system ostrzegania o zagrożeniach “pogodowych”. Pierwszy tego typu system na świecie.

Jak będzie działać?

W razie zagrożenia mieszkańcy Polski będą mogli zobaczyć na ekranach swoich telewizorów pasek informacyjny z komunikatem o nagłych zmianach pogodowych w ich rejonie jak np. obfitych opadach powodujących powodzie, gwałtownych burzach, wichurach, tornadach i innych zagrożeniach naturalnych.

Komunikaty te będą pojawiać we wszystkich kanałach telewizyjnych i darmowych aplikacjach telefonicznych, z funkcją wysyłania wiadomości SMS w momentach zagrożenia. 

Ten unikatowy system zmniejszający ryzyko utraty życia, bądź zdrowia obywateli, ma nam zagwarantować bezpieczeństwo i umożliwić odpowiednio wczesne zabezpieczenie mienia.

Kolejnym krokiem ma być wyświetlanie alertu nawet, gdy telewizor jest wyłączony. W niedalekiej przyszłości informacje o zagrożeniu mają zawierać także plany ewakuacyjne, mapy terenów zagrożonych i filmy instruktażowe jak postępować w sytuacjach kryzysowych. 

Miejmy nadzieję, że tragedie rodzin tracących dobytki swojego życia nie będą się już powtarzać, a koszty usuwania skutków klęsk żywiołowych będą znacznie mniejsze. Wyznaczając nowe trendy w ochronie społeczeństwa - czekamy teraz na naśladowców na całym świecie.

 

Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego

Lidia Geringer de Oedenberg

 

*http://floodlist.com/europe/rso-polands-tv-flood-warning-system

http://www.un-spider.org/news-and-events/news/new-regional-warning-system-serve-poland

  

2014-12-10 13:54
Z Brukseli polityka, parlament europejski, komisja europejska, System ostrzegania Komentarze (0)
 Oceń wpis
   

W pogoni za poparciem politycznym premier David Cameron ściga się przed przyszłorocznymi wyborami z eurofobicznym UKIP-em wymyślając coraz to nowe sposoby zablokowania ich napływu do Wielkiej Brytanii, szczególnie tych z unijnej „nowej” familii.

 

Co ciekawe, nie tak dawno „Financial Times”* zwrócił Brytyjczykom uwagę, że imigranci przybywający na wyspy wcale nie stanowią obciążenia dla ich państwa! Z badań przeprowadzonych przez University College London (UCL) wynika, że w latach 2001-2011 „piętnowani” imigranci wpłacili w postaci podatków do brytyjskiego budżetu 20 mld funtów więcej, niż sami z niego pobrali w różnorakich świadczeniach. 15 mld z tej sumy pochodziło od imigrantów z krajów „starej unii”, 5 mld od przybyszów z tzw. nowej dziesiątki (obecnych oficjalnie na brytyjskim rynku dopiero od 2004 r.). Ci pierwsi wpłacili do brytyjskiego fiskusa 64% więcej niż pozyskali w formie świadczeń, a mieszkańcy nowej „dziesiątki” - 12% więcej.

 

Autor badań - Christian Dustmann, zwrócił także uwagę na ciekawe zjawisko, mianowicie Wielka Brytania przyciąga najwięcej imigrantów wysokokwalifikowanych spośród wszystkich krajów członkowskich. Także Polacy pracujący np. w Niemczech są średnio gorzej wykształceni niż nasi rodacy w kraju herbaciarzy. Ocenia się, że brytyjski rząd zaoszczędził dzięki temu ok. 7 mld euro na kształceniu (w okresie obejmującym badanie 2001-2011), pozyskując za darmo „obcych” świetnie wykwalifikowanych pracowników.

 

Ponadto unijni imigranci są też bardziej obrotni w szukaniu pracy niż sami Brytyjczycy, wskaźnik bezrobocia wśród przybyszów z innych krajów UE jest znacznie niższy niż u rdzennych wyspiarzy. Na czele peletonu z najwyższym odsetkiem zatrudnienia plasują się nasi rodacy (81%)**.

 

Warto też zaznaczyć, że imigranci spoza UE w latach 1995-2011 w postaci zasiłków pobrali z budżetu brytyjskiego 118 mld więcej niż sami wpłacili w postaci podatków, co wynika głównie z ich ... wkładu w zwiększenie przyrostu naturalnego tego kraju.

 

Wielka Brytania nie jest w strefie Schengen, co oznacza, że każdy kto przyjeżdża na wyspy przechodzi kontrolę paszportową i celną, zatem nie “przenika” niezauważony przez granice jak to ma miejsce na naszym kontynencie. Wyspiarze mają w rękach narzędzie ścisłej kontroli przybywających na jej terytorium, więc nie rozumiem zatem:
- po pierwsze, obiekcji premiera Camerona, co do niemożności kontroli napływu obywateli UE do jego kraju,

- po drugie, niedoceniania wkładu, jaki pracujący na wyspach Europejczycy mają na PKB jego kraju.

 

Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego

 

Lidia Geringer de Oedenberg

 

*http://www.forbes.pl/imigranci-z-ue-nie-sa-obciazeniem-dla-wielkiej-brytanii,artykuly,185651,1,1.html

 

**Co ciekawe, według „English Proficiency Index” - największego międzynarodowego rankingu sprawdzającego znajomość języka angielskiego wśród innych nacji - Polacy zajmują 8 miejsce na świecie! Prześcigają nas jedynie mieszkańcy krajów skandynawskich, Estończycy, Austriacy i Holendrzy. Wśród krajów europejskich najgorzej we wspomnianym badaniu wypadli Niemcy i Włosi. http://kariera.forbes.pl/polacy-jednym-z-najlepiej-mowiacych-po-angielsku-narodow,artykuly,184745,1,1.html

 

 

2014-12-09 10:52
Z Brukseli unia europejska, podatki, emigracja, wielka brytania Komentarze (0)
 Oceń wpis
   

Transatlantic Trade and Investment Partnership - umowa, której treści nie zna nikt poza negocjatorami, ale wielu już ją kontestuje. Nie ustają dyskusje na temat sekretnych treści TTIP, zresztą nie tylko Europejczycy jej się obawiają, ponoć 75% Amerykanów też ma poważne wątpliwości. W Parlamencie Europejskim ruszyły debaty związane ze wspomnianą umową, znacznie szerszą niż zwykłe Free Trade Agreement (FTA). TTIP to gigantyczny projekt, na miarę nowej unii.

 

O sprawie pisałam m.in na moim blogu

 

Wspomnijmy parę faktów:

  • W lutym 2014 r. w obliczu kryzysu na Ukrainie Angela Merkel nalega na przyspieszenie negocjacji umowy o partnerstwie z USA, by pokazać jedność “Zachodu” wobec działań Rosji.

  • Mniej więcej w tym samym czasie wybucha afera z podsłuchami NSA w Europie, inwigilowani są zarówno Kanclerz Merkel jak i inni przywódcy europejscy, a także Komisja Europejska i Parlament... W "szoku" zmieniamy wszelkie kody, zaostrzamy reguły dostępu i przegłosowujemy wkrótce potem rezolucję, w której nie godzimy się na podpisanie umowy TTIP - dopóki USA nie zaprzestanie inwigilacji obywateli UE.

 

Jakie mogą być realne korzyści z TTIP?

  • Liczne analizy w mediach pokazują, że dzięki umowie PKB zarówno Unii jak i USA może wzrosnąć odpowiednio o 0,55% i 0,3 %. Eksport z UE do USA może zwiększyć się o 2%, a z USA do UE o 5,8 %. Import z UE do USA wzrośnie o 3,8 %, a z USA do UE o 2 %.

  • Dla konsumentów – może to oznaczać niższe ceny produktów dzięki większej konkurencji.

  • Dla małych i średnich firm - otwarcie rynków bez dotychczasowych barier, łatwiejszy dostęp do odbiorców. Duże firmy już operują na obu rynkach - zatrudniając odpowiednich specjalistów potrafią przebrnąć przez gąszcze przepisów. Średnie i małe - teraz nawet nie próbują, nie stać ich na to. TTIP ma im otworzyć drogę do swobodnego działania.

  • Dla pracowników - nowe miejsca pracy.

  • Dla gospodarek – wzrost i łatwiejszy dostęp do technologii.

 

Jakie są główne obawy?

  • Negocjacje nie są jawne (co jest zresztą standardem przy tego typu umowach), zatem łatwo przestraszyć społeczeństwo różnymi prawdziwymi czy też być może wyimaginowanymi zagrożeniami jak np. wprowadzeniem amerykańskiej żywność modyfikowanej genetycznie (GMO) na europejski rynek, rozluźnieniem REACH, pogorszeniem ochrony unijnego konsumenta, standardów ochrony danych osobowych czy ekologicznych w UE. Zarzucając brak transparentności w negocjacjach, mało kto sięga jednak po dostępne informacje na temat zrobionych już i zamierzonych przez KE kroków. Polecam sprawdzić u źródła, są także konsultacje w tej sprawie...

  • Najbardziej tajemniczą kwestią w umowie są zapisy dotyczące rozstrzygania sporów w sądach arbitrażowych, ta sprawa jest jeszcze w początkowej fazie negocjacji. Są różne typy arbitrażu, nie ma jednego, standardowego. Komisja Europejska twierdzi, że może wynegocjować taki, jaki będzie nam odpowiadał. Zapisy w tradycyjnych FTA dotyczące Investor State Dispute Settlement raczej nas nie przekonują. Polecam rzucić okiem na dokument

Ideą umowy jest by UE i USA ze sobą nie konkurowały, ale z ... resztą świata. Czy stać nas na nieposiadanie takiej umowy? Świat nie stoi w miejscu. Jeśli ta umowa się nie wydarzy - kto inny się zjednoczy “przeciw” nam.

 

Co dalej?

 

Pierwotny termin podpisania umowy planowano na jesień 2014 r., ale ... w międzyczasie zmienili się unijni negocjatorzy, czyli Komisja Europejska - mająca mandat od 28 państw. Jej nowy skład został zatwierdzony zaledwie w listopadzie. Nic dziwnego, że ostatnie zmiany na oficjalnej stronie KE z informacjami o TTIP datowane są na 30 czerwca 2014..., czyli przed zatwierdzeniem nowego PE i zmianami w Komisji.

 

Do końca października br. odpowiedzialnym za umowę był Karl De Gucht, belgijski komisarz, który prowadził wcześniej negocjacje w sprawie umowy ACTA, będąc do końca jej gorącym zwolennikiem... Teraz w nowym składzie KE nie zauważyłam jakieś silnej presji na szybkie zakończenie negocjacji, jeśli strony zdążą z podpisaniem umowy przed wyborami prezydenckimi w USA (przełom 2015/2016 roku) to będzie sukces.

 

Po De Guchcie sprawę wzięła w swoje ręce Komisarz Cecilia Malmström, bardzo doświadczona polityk, była już wcześniej komisarzem, eurodeputowaną i ministrem d/s europejskich Szwecji.

 

Ze strony amerykańskiej także są wybitni specjaliści. Miałam już okazję spotkać amerykańskiego Ambasadora przy UE Anthony Luzzatto Gardnera (rozpoczął swoją misję w lutym tego roku), wywodzącego się ze świata wielkiego biznesu, prawnika i inwestora. Pracował, jako dyrektor zarządzający w wielkich spółkach i bankach amerykańskich i na zachodzie Europy. Spec od zarządzania finansami, spraw prawnych i podatkowych.

 

Drugim w teamie, którego poznałam jest Ambasador i stały przedstawiciel USA przy WTO - Michael Punke. Ekspert od prawa międzynarodowego, z doświadczeniem zarówno w świecie akademickim jak i biznesie, przez wiele lat pracował w Białym Domu odpowiadając za międzynarodowe sprawy gospodarcze.

 

Po stronie PE, który na końcu przyjmie lub odrzuci umowę (bo wpływu na jej treść mieć nie będziemy) – jest m.in. David Martin, koordynator mojej grupy politycznej S&D w Komisji INTA. Zaprawiony "w bojach" poseł, to jego raport zalecał odrzucenie ACTA.

 

Parlament nie bierze udziału bezpośrednio w negocjacjach, śledzi je jednak jak może - głównie przecieki i włączy się “do gry” dopiero, gdy tekst będzie gotowy, by go zatwierdzić lub odrzucić...

 

Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego

Lidia Geringer de Oedenberg

 

Więcej:

http://ec.europa.eu/trade/policy/in-focus/ttip/about-ttip/index_pl.htm

2014-12-08 15:59
Z Brukseli unia europejska, usa, TTIP Komentarze (0)