Najnowsze komentarze
 
2016-01-15 11:42
kronos do wpisu:
Zagrożenie praworządności na Węgrzech pod lupą PE
Zadziwiająca mentalność tej większości posłów unii, w świetle faktów exodusu sił islamu do[...]
 
2015-05-15 09:08
TomKs1 do wpisu:
eCall: ratownik czy szpieg?
Taa... Lem by się nie powstydził... A Orwell wpadłby w zachwyt....
 
2015-03-27 22:42
habij do wpisu:
Równi i równiejsi w UE
Czy Stany Zjednoczone upadną jak Cesarstwo Rzymskie?[...]
 


O mnie
 
Poseł do Parlamentu Europejskiego. Wiceprzewodnicząca Komisji Prawnej, ponadto pracuje w Komisji Budżetowej i Komisji Petycji.
 


 
Z Brukseli
 




 Oceń wpis
   

Walka posiadaczy praw autorskich głównie wielkich korporacji, z piratami - trwa w najlepsze, a tymczasem okazuje się, że piraci właściwie przyczyniają się do ich dobrobytu. Na zlecenie Ministerstwa Kultury powstał raport Tajni kulturalni. Na postawie przeprowadzonych badań opisano w nim działalność polskich piratów internetowych począwszy od tłumaczy napisów do filmów, poprzez właścicieli pirackich serwerów z grami, a na użytkownikach pirackich serwisów "udostępniania kończąc. Co zaskakujące, została też dostrzeżona - rola piratów w krzewieniu kultury.

Autorzy raportu: kulturoznawcy, medioznawcy i socjolodzy - oczywiście nie pochwalają wprost piractwa, ale zwracają uwagę na wiele aspektów, które często są pomijane w dyskusji na temat praw autorskich. Otóż, ich zdaniem - piratów można uznać za swego rodzaju parainstytucje kulturalne, dzięki którym biedniejsza część społeczeństwa ma dostęp do dóbr szeroko pojętej kultury i sztuki. Piraci spełniają ponadto rolę krytyków czy też arbitrów sztuki gdyż to oni poprzez selekcję udostępnianych dzieł wybierają to, co ich zdaniem jest godne uwagi.

Jeden z autorów raportu Marek Krajewski z Uniwersytetu Adama Mickiewicza idzie w swoim wywodzie jeszcze dalej, porównując piratów do średniowiecznych kopistów i skrybów:

Mechaniczna reprodukcja uczyniła niewątpliwie kulturę dużo bardziej demokratyczną i egalitarną, sprawiła też, iż jest ona zróżnicowana, dokładniej przylega do ludzkiej różnorodności i różnorodność tę wzmacnia. () Kopista nie tylko powiela, uprzystępnia, obramowuje, kontekstualizuje, ale też zaświadcza swoją, najczęściej bezinteresowną, ciężką pracą, iż to, co robi, jest wartościowe.

Według Tajnych kulturalnych - dzięki piratom wzrasta zainteresowanie kinem niszowym, dyskusje o ambitnych produkcjach przyciagają kolejnych odbiorców.

Ponadto, co najciekawsze - naukowcy twierdzą, że walka wielkich wytwórni z piratami nie ma najmniejszego sensu, gdyż ich zdaniem, koncerny powinny być piratom dozgonnie wdzięczne za fundowanie im darmowej promocji ich produktów...

Podobnego zdania jest wielu eurodeputowanych, szykujących małymi kroczkami wielką rewolucję w kwestii copyrights on-line.

Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego
Lidia Geringer de Oedenberg

Polecam cały raport:
http://www.ngoteka.pl/bitstream/handle/item/146/Tajni_Kulturalni_Raport.pdf?sequence=1

Więcej na temat:
http://gadzetomania.pl/2013/02/08/piraci-zlodzieje-czy-bohaterowie-bez-ktorych-nie-byloby-w-polsce-niczego

2013-02-27 15:12
Z Brukseli unia europejska, prawo autorskie Komentarze (1)
 Oceń wpis
   

Od 9 lat mieszkam w Belgii i choć jest to kraj nieduży, to tutejsi kierowcy należą do największych ryzykantów w całej Wspólnocie.

Wg badań organizacji The Social Attitudes to Road Traffic Risk in Europe (SARTRE), które przeprowadzono w 2010 r. w 19 krajach Europy - w Belgii jest największy odsetek kierowców (17, 5%), którzy twierdzą, że mogą prowadzić po pijanemu... jeśli będą szczególnie uważni i ostrożni. Jeden apéritif (np. campari) plus kieliszek wina do obiadu i mały digestif (koniak) do kawy to właściwie norma. Piwo, którego kilkaset rodzajów jest dostępnych w Belgii to właściwie nie alkohol.  Co prawda 77% belgijskich kierowców rozumie, że nie powinni po alkoholu siadać za kółkiem, jednak 26% przyznaje, że co najmniej raz w miesiącu jednak im się to zdarza...

Jak na tle Belgów wypadają Polacy, nacja w powszechnym postrzeganiu dość wrażliwa", jeśli chodzi o picie? Badania SARTRE wykazują, że w Polsce aż 98% kierowców twierdzi, że nigdy nie przekroczyło dopuszczalnego limitu alkoholu we krwi podczas prowadzenia pojazdów. Co więcej, Polska ma najwyższy wynik - 92%, jeśli chodzi o kierowców, którzy zdecydowanie sprzeciwiają się jeżdżeniu po pijaku i jedynie 5,4% Polaków uważa, że może prowadzić auto pod wpływem alkoholu.

Belgowie złą reputację swoich kierowców tłumaczą względami historyczno-nawykowymi. Otóż wielu z nich nauczyło się prowadzić pojazdy samemu... Przez lata wystarczyło kupić czy dostać pojazd by móc go prowadzić i bez żadnego formalnego, teoretycznego czy praktycznego przygotowania - po prostu włączyć się do ruchu. Dotyczyło to nie tylko kierowców rodzinnych samochodów, ale nawet autobusów czy ciężarówek...

Dopiero w latach 60-tych XX.w, władze belgijskie wprowadziły pisemny test na prawo jazdy, a praktyczną jazdę samochodem dołączono do egzaminów dużo później.

Jak ta tradycja ukształtowała kulturę jazdy Belgów - uwidaczniają inne badania przeprowadzone w 2011 r. przez Belgijski Instytut Bezpieczeństwa na Drogach (IBSR), wg którego :

- tylko jeden na dziesięciu belgijskich kierowców respektuje ograniczenia prędkości;

- 93% kierowców notorycznie łamie nakaz 30 km/h w strefach w pobliżu szkół;

- 40% przyznaje się do jeżdżenia powyżej maksymalnej dozwolonej prędkości 120 km/h na autostradach.

Dodatkowo, na skrzyżowaniach patrzą tylko i wyłącznie w prawo wierząc regule priorité de droite, co sprawia, że w ogóle nie zauważają pojazdów jadących z innych kierunków.

Cóż, mimo luzu belgijskich kierowców ich kraj plasuje się dopiero na 20. miejscu w UE, jeśli chodzi o wypadkowość na drogach. Polacy niestety przodują razem z Niemcami i Francuzami. Widać Belgowie zdecydowanie bardziej uważają ...

Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego

Lidia Geringer de Oedenberg

Więcej:

http://ibsr.be/fr/presse/etudes-et-statistiques/th%C3%A8mes-principaux/vitesse

http://ibsr.be/frontend/files/userfiles/files/Sartre-4-report.pdf

 

2013-02-21 14:25
Z Brukseli unia europejska, belgia, kierowcy Komentarze (0)
 Oceń wpis
   

Nie oznacza to bynajmniej, że jesteśmy od wszystkich lepsi. Wręcz przeciwnie wg najnowszego raportu EU Industrial R&D Investment Scoreboard na liście 1500 firm z całego świata, które przeznaczają najwięcej środków na innowacyjność nie ma ani jednej z Polski. Co smuci najbardziej, to fakt, że jeszcze dwa lata temu w tym samym rankingu było aż 7 polskich przedsiębiorstw.

Inne statystyki też pokazują niepocieszające dane. Wg analiz Eurostatu dotyczących aktywności w dziedzinie innowacyjności w latach 2008 - 2010 Polska znajduje się na końcu eurolisty, gorsza od nas jest tylko Bułgaria...

Gdzie tkwi problem? Czy brakuje nam przebojowych wynalazców? Czy też nie stać nas na ochronę patentową i sprzedajemy swoją myśl techniczną innym, którzy brylują w rankingach?
W tym kontekście odrzucenie jednolitego patentu przez Polskę zatrzaśnie nas na dobre w innowacyjnym niebycie.

O patentowych perturbacjach pisałam już wcześniej http://www.tokfm.pl/blogi/lidia-geringer/2012/12/ponad_30_lat_negocjacji__czyli_jak_w_bolach_rodzil_sie_europatent_/1

Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego
Lidia Geringer de Oedenberg

Więcej :
http://forsal.pl/artykuly/678124,innowacje_w_polsce_nasze_firmy_wypadly_z_rankingow_gorzej_juz_nie_bedzie.html

2013-02-21 08:53
Z Brukseli parlament europejski, unia europejska, innowacje, jednolity patent Komentarze (0)
 Oceń wpis
   

Po wielogodzinnych negocjacjach i wcześniejszych "ustawkach" kuluarowo-gabinetowych oznajmiono  zwycięstwo... wszystkich.

Pierwotny projekt siedmiolatki przedstawiony przez Komisję Europejską opiewał na ponad 1000 mld euro. Budżet zredukowano jak chciał Premier Cameron do 908 mld euro (w płatnościach) i ocalono jak pragnął Prezydent Hollande do wysokości 960 mld (w zobowiązaniach). Co to oznacza? Kraje członkowskie liczą na to, że 52 mld euro z "zobowiązań" nigdy nie zostaną wydane. To bardzo ryzykowne założenie, gdyż w praktyce dopuszcza - 52 mld euro deficytu, którego z definicji nie powinno być w budżecie unijnym.

Ponadto przez miesiące mydlono nam oczy "tylko" zamrożeniem budżetu, a w konsekwencji po raz pierwszy zamiast kilkuprocentowego wzrostu - zredukowano jego wysokość o ponad 3 %.

Polsce przypadło 72,9 mld euro w polityce spójności na następne 7 lat. Dużo? Zważywszy, że w obecnym budżecie mieliśmy niecałe 68 mld euro, wynik negocjacji wydaje się dla nas korzystny, o ile oczywiście starczy dla Polski pieniędzy w mocno dziurawym budżecie. Jest jeszcze jedno "ale". Jeśli porównujemy "stare" i "nowe" warto wspomnieć ile wyniosą nasze realne "zyski netto", czyli kwoty jakie pozostaną po odliczeniu polskiej składki do unijnego budżetu, a ta od naszego wejścia do UE znacznie wzrosła...

Jej wysokość zależy w każdym kraju członkowskim od Dochodu Narodowego Brutto, VAT- u oraz pobranych ceł. Wraz z dochodami rośnie składka. Ciesząc się wzrostem gospodarczym należy też uwzględniać swoisty unijny "podatek" od przyrostów. W przypadku Polski w nowej perspektywie finansowej (opierając się na prognozach rządowych) nasza składka może wzrosnąć nawet o 90% w stosunku do "starej". W efekcie oznacza to wynik "zysków netto" mniejszy o 10-12 mld euro niż w latach 2007-2013. To dalej nie jest mało, ale mówiąc o sukcesie i podając konkretne liczby warto być bardziej precyzyjnym...*

Teraz ruch jest po stronie Parlamentu Europejskiego, który może przyjąć lub odrzucić propozycję Rady. Szefowie największych grup politycznych w naszej Izbie mocno zastanawiają się nad zawetowaniem "cudownego" kompromisu. Co to oznacza w praktyce? Kolejne negocjacje i najprawdopodobniej w następnym roku przejście na tzw. prowizorium budżetowe, które nie jest wygodne, ale możliwe. A bazując na wyższym o 3% pułapie z obecnego budżetu - może być korzystne dla wszystkich.   W najbliższych tygodniach wyklaruje się nasze stanowisko. Głosowanie może mieć miejsce najwcześniej 12-13 marca br. Bez względu na naszą decyzję, wiadomo jednak, że budżet na pewno nie będzie niższy, niż zaproponowany obecnie.

Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego

Lidia Geringer de Oedenberg

*Polecam ciekawą analizę :

http://www.money-go-round.eu/Country.aspx?id=PL&year=2004&method=pc

http://www.mpolska24.pl/blogi/post/420/rzad-zakiwal-sie-mniej-srodkow-z-brukseli-dla-polski?fb_comment_id=fbc_573830032644602_6449594_574304782597127#f3e056b088

2013-02-13 08:13
Z Brukseli parlament europejski, unia europejska, budżet UE Komentarze (0)
 Oceń wpis
   

W środę (6/02/2013) na sesji plenarnej w Strasburgu posłowie ostrzegali szefów państw członkowskich, by nie wykorzystywali sytuacji politycznej we własnych krajach i obecnego kryzysu gospodarczego jako pretekstu do narzucenia drastycznych wyrzeczeń całej UE.

Debata z przewodniczącym Komisji José Manuelem Barroso i reprezentującą Irlandzką Prezydencję minister ds. europejskich Lucindą Creighton była jasnym stanowiskiem Parlamentu przed szczytem budżetowym, odbywającym się właśnie (7-8 lutego) w Brukseli.

Chcemy, by wypracowano takie finansowe porozumienie, które zapewni wystarczającą ilość środków na lata 2014-2020, tak by podjęte już zobowiązania można było zrealizować. Naszym zdaniem przy obecnej propozycji Rady jest to niemożliwe, a ponieważ wieloletni budżet UE nie może być wg nowego Traktatu ustanowiony bez zgody Parlamentu Europejskiego - poważnie szykujemy się do użycia naszej nowej broni i jego zawetowania.

Cięcia, z którymi walczymy dotykają głównie innowacji, zrównoważonego rozwoju i tworzenia nowych miejsc pracy (w tym dla bezrobotnej młodzieży), czy programu Erasmus. Czy tą drogą chcemy zwalczyć kryzys?

Przewodniczący Parlamentu Martin Schulz powiedział, że nie podpisze żadnej decyzji w sprawie budżetu, która doprowadzi do deficytu. "Traktaty zobowiązują nas do równoważenia budżetu".

Dodatkowo nie podoba nam się swoista licytacja żądań przywódców państw członkowskich dotycząca różnych wyjątków, rabatów czy wykluczeń - korzystnych tylko dla konkretnego kraju. Uważamy, że Unia mogłaby się finansować z "własnych źródeł", wtedy takie licytacje nie miałyby miejsca.

Czekając na rezultat szczytu pomału szykujemy się do planu B, czyli prowizorium budżetowego po ewentualnym odrzuceniu propozycji Rady Skąpców.

O szczegółach pisałam wcześniej:
http://www.tokfm.pl/blogi/lidia-geringer/2013/02/unia_skapcow_na_pokaz/1

Z pozdrowieniami ze Strasburga

Lidia Geringer de Oedenberg

2013-02-08 08:45
Z Brukseli parlament europejski, unia europejska, budżet UE Komentarze (0)